Po raz pierwszy usłyszałem o Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym od kolegi w pracy. Początkowo zamierzałem odwiedzić to miasto dopiero w maju, ale po przyznaniu mi niespodziewanego kilkudniowego urlopu postanowiłem że odwiedzę je w tych wolnych dniach. Pogoda początkowo nie zachęcała do wyjazdu (w dniu wyjazdu było 10 stopni poniżej zera) ale ponieważ człowiekiem upartym w dążeniu do celu to nie odpuściłem.
Pierwszy dzień w nowym miejscu
18 stycznia 2012
Wyruszyłem wczesnym rankiem pociągiem z Gdańska przez Zbąszynek do Międzyrzecza.
Kiedy dotarłem na miejsce było jeszcze jasno, wychodząc z dworca ujrzałem tabliczkę:
Motel w którym zarezerwowałem pokój znajdował się na przedmieściach miasta 5 km od dworca (jak zwykle nie spojrzałem na mapę rezerwując go. ja po prostu lubię chodzić po obcym mieście bez map fajnie się wtedy odkrywa różne zakątki).
Do Motelu szedłem przez całe miasto, wymęczony podróżą ślimakami (bo inaczej naszych pociągów nazwać nie można). Do motelu dotarłem po około godzinie.
resztę pierwszego dnia w nowym miejscu spędziłem w pokoju odpoczywając po ciężkiej podróży.
Dzień drugi
19 stycznia 2012
Dzień rozpoczął się tradycyjnie od kawy a w zasadzie od dwóch kaw (ale to u mnie norma). Około 9:00 wyruszyłem w drogę pozwiedzać miasto (tradycyjnie bez mapy). Pierwszym obiektem który, przyciągnął moją uwagę był pomnik tysiąclecia stojący w pobliskim parku.
Postawiono go w 1966 roku nie tylko z okazji obchodów tysiąclecia miasta ale i tysiąclecia państwa polskiego.
Idąc dalej parkiem
natknąłem się na kolejny pomnik, tym razem poświęcony tym którzy walczyli o wolną Polskę w czasie okupacji hitlerowskiej.
kilkanaście metrów dalej natknąłem się na rząd figurek z drewna przedstawiających pierwszych męczenników Polski
poniżej figurka Światowida najważniejszego z pogańskich bogów Polan
oraz Świętego Wojciecha patrona Polski
Obok figurek na wyspie otoczonej rzeką stoi obiekt którego nie spodziewałem się spotkać w mieście
Pozwolę sobie przytoczyć krótką historię zamku, którą usłyszałem od kustosza :
Zamek w Międzyrzeczu powstał na
miejscu starszego, drewniano-ziemnego grodu, położonego w widłach Obry i
Paklicy. Prawdopodobnie w XIII wieku na terenie osady wzniesiono
murowaną wieżę, a pełna przebudowa w ceglaną warownię nastąpiła w
połowie XIV stulecia za panowania Kazimierza Wielkiego i według
źródeł inicjatorem przedsięwzięcia był właśnie nasz król.
Z racji swego kluczowego położenia twierdza była utrzymywana w stanie
ciągłej gotowości bojowej i podlegała licznym modernizacjom, mimo że
średniowieczny okres był dla niej dość łaskawy. W roku 1474 oddziały
króla Macieja Korwina w wyniku zdrady zajęły zamek. Pół
wieku później, w 1520 warownia została poważnie zniszczona przez
najemne wojska niemieckie, idące na pomoc Zakonowi Krzyżackiemu w wojnie
z Polską.
Podczas odbudowy obiekt poddano gruntownej modyfikacji,
przystosowując całe założenie do aktywnej obrony artyleryjskiej.
Powstały wówczas dwie cylindryczne basteje usytuowane od strony
teoretycznie najbardziej narażonej na ataki wroga. Kres świetności
warowni tradycyjnie przyniosły wojny szwedzkie, podczas których została
ona zniszczona i pozbawiona walorów obronnych
Mimo podjętej przez
starostę międzyrzeckiego Piotra Opalińskiego próby odbudowy
zamku, nie podniósł się on już z upadku, a jego stan na początku XVIII
wieku był tak zły, że od strony miasta wzniesiono nowy budynek, pełniący
odtąd funkcję siedziby starostów.
Po II rozbiorze Polski, kiedy
starostwo uległo likwidacji, w budynku urządzono browar. Obecnie
twierdza wraz z dawną karczmą stanowi siedzibę miejscowego muzeum. Poniżej karczma przed wejściem do zamku widok z baszty zamkowej.
Muzeum zamkowe szlacheckie portrety trumienne
Eksponaty muzealne i dokumenty zawierające listę biskupów polskich z okresu średniowiecza
Skarbczyk z XVIII wieku
Szopka świąteczna
Wnętrze zamku piastowskiego
Zamkowa sala tortur
Krzesło teściowej
Dziedziniec zamkowy
Widok z wieży zamkowej na park otaczający zamek
stół do grilla na baszcie zamkowej (grill dostępny tylko latem)
most widok z baszty zamkowej
widok na dziedziniec z wejścia na wieżę
Po wizycie na zamku udałem się do centrum Międzyrzecza.
Tam warte uwagi były 3 obiekty:
Ratusz Staromiejski
Rozbity śmigłowiec stojący w środku miasta
oraz piękna wieża ciśnień
Po całym dniu zwiedzania wróciłem do motelu aby przygotować się do wyprawy do Kęszycy Leśnej w którą wyruszyłem następnego dnia w poszukiwaniu bunkrów ukrytych w lasach.
Dzień trzeci
20 stycznia 2012
Kolejny poranek przywitał mnie obficie padającym śniegiem i mrozem ( 10 na minusie) była to nie lada niespodzianka bo poprzedniego dnia była ładna pogoda i nie padało.
Po śniadanku ruszyłem w kierunku przystanku PKS-u z zamiarem dojazdu do oddalonej o 20 km od Międzyrzecza Kęszycy Leśnej. Przed wyruszeniem poprosiłem obsługę motelową o numer na taxi bo lubię być dobrze przygotowany na wypadek gdybym zabłądził. Na autobus czekałem godzinę w pobliskim barze przysłuchując się rozmowie miejscowych na temat rosnącego bezrobocia.
Po godzinie podjechał na przystanek ogórek, mocno wątpiłem czy takim czymś dojadę na miejsce zwłaszcza że droga wiodła trochę pod górę, ale ostatecznie mój dyliżans zawiózł mnie na miejsce bez problemowo.
Pierwsze co się rzuciło mi w oczy zaraz po wysiadce to pomnik radzieckiego telegrafisty
idąc w kierunku Kęszycy trafiłem na ciekawy kościółek
Niestety księdza nie było ( pewnie na sanki poszedł) i nie mogłem w środku zdjęć porobić.
Zaraz za świątynią skręciłem w prawo i wszedłem w las.
Szukając schronów ( nie grzybków ;) ) spotkałem milusińskiego kota
Im głębiej wchodziłem w las tym było zimniej nogi mi odmarzały ale upór nakazywał iść dalej
wreszcie głęboko w lesie ujrzałem pozostałości fortyfikacji
Im dalej wchodziłem tym było ich więcej w końcu dotarłem do ciekawych schronów
Jak widać całkiem niedawno schron musiał mieć lokatorów
Mimo prób nie udało mnie się wejść do tego schronu drzwi zbyt mocno przymarzły, albo gospodarz zbyt mocno zamknął się od środka
Mini schronek zalany niestety ;(
idąc dalej wyszedłem na ścieżkę i natrafiłem na ciekawe znalezisko zaraz obok
jeśli ktoś mi potrafi wyjaśnić co to jest to niech spróbuję w komentarzu bo ja nie mam pojęcia. Jest twarde ale jednocześnie bardzo śliskie, i kształtem przypomina trochę czaszkę.
Kiedy szedłem ścieżką po lewej stronie ujrzałem ciągnące się kilometrami Zęby Smoka
(zapory przeciwczołgowe)
idąc dalej zauważyłem że zapory skręcają bardziej w lewo pozostawiając ogromne puste zaśnieżone pole, zaczęło mnie to zastanawiać dlaczego nie idą dalej na wprost tylko skręcają
odpowiedź przyszła w momencie sprawdzenia jednego z rowów z boku pola
Pole było dachem olbrzymiego schronu
Po 2,5 godzinnym marszu w zimnie zdecydowałem że pora wracać na przystanek, byłem przemarznięty śnieg sypał i wiedziałem że dalej nie dam rady już iść.
Na przystanek dotarłem po kolejnych 2 godzinach (choć trudno to nazwać przystankiem bo za piękny nie był)
Okazało się że o tej porze (była godzina 17:00 ) nic już nie jeździ. No cóż ostatnią nadzieją na powrót był podany numer na taxi. Na szczęście gościu odebrał i tak powróciłem do motelu po ostatnim dniu wrażeń.
Dzień 4
21 stycznia 2012
Dzień powrotu do Trójmiasta
żal było wyjeżdżać ale niestety następnego dnia musiałem być w pracy
Ostatnim zdjęciem z Międzyrzecza jakie zrobiłem to widok remontowanego dworca Międzyrzecz
ta Po drodze tradycyjnie przesiadka w Zbąszynku tyle że tym razem musiałem na nią czekać 2 godziny, więc przy okazji aparat poszedł w ruch.
Parowozik stojący w mieście
Fajny parowóz stojący na torach
Porównanie lokomotyw stara vs nowa
Poczekalnia w Zbąszynku i ciekawa aczkolwiek moim zdaniem trochę niepotrzebna informacja ponieważ
W tak uporządkowanej i czystej jak łza kuchni człowiek przestaję być głodny
Kiedy tylko przyjechał pociąg ewakuowałem się z zadbanej poczekalni i po kilku godzinach bez przygód ale i bez wygód dotarłem do Gdańska.
Z wyprawy zapamiętałem jedną zasadę zawsze bądź przygotowany na wszystko, lepiej brać więcej rzeczy niż potem cierpieć na ich niedobór.